„Choroba otyłościowa nie istniała w słowniku praktyki medycznej w Polsce przez wiele, wiele lat, choć znajduje się w międzynarodowej klasyfikacji chorób, gdzie ma kod E66. Przez lata nie była też widoczna w systemie ochrony zdrowia w Polsce” – powiedziała PAP dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie. W ocenie specjalistki świadczą o tym statystyki Narodowego Funduszu Zdrowia, z których wynika, że diagnozę otyłości (kod E66) postawiono około 200 tys. ludzi. Tymczasem Główny Urząd Statystyczny szacuje, że populacja osób otyłych w Polsce to ok. 9 mln osób.

Dopiero od pięciu lat obowiązuje przepis, nakładający na wszystkich świadczeniodawców prowadzących działalność w POZ (podstawowa opieka zdrowotna) obowiązek zważenia i zmierzenia pacjenta oraz przekazania minimum jeden raz w roku informacji o masie ciała i wzroście świadczeniobiorcy do systemu sprawozdawczego NFZ, który powinien dysponować tymi danymi, bo są to bardzo ważne parametry, które określają kondycję zdrowotną populacji i służą ocenie skuteczności wielu interwencji, które podejmujemy.

Aby Polska mogła osiągać sukcesy na drodze do redukcji otyłości, konieczne jest nie tylko zwiększanie przez ministra zdrowia dostępu do skutecznego leczenia otyłości, ale także równoległe stworzenie mechanizmów, które zmienią warunki naszego codziennego życia, pozwolą zbudować prawdziwy ekosystem sprzyjający zdrowiu, a nie chorobie. Chodzi między innymi o możliwość dokonywania zdrowych wyborów m.in. w dziedzinie komunikacji – np. przesiadanie się z auta na rower, czy też żywienia – produkty mniej przetworzone powinny być tańsze i łatwiej dostępne.

Nie ma wątpliwości, że gdybyśmy nie byli atakowani taką ilością reklam, to pewnie byśmy na wiele pokus żywieniowych mogli skuteczniej odpowiedzieć. Nie ma wątpliwości, że to jest jakiś absurd, że VAT na wodę butelkowaną w Polsce jest dokładnie taki sam, jak na wszystkie napoje gazowane. Nie ma w ogóle wątpliwości, że naszym problemem jest to, że w szkole nie ma edukacji zdrowotnej.

Potrzebujemy dzisiaj determinacji w zneutralizowaniu przynajmniej części czynników ryzyka rozwoju otyłości, ale i czujności, podobnej do tej onkologicznej, aby nie lekceważyć pierwszych symptomów choroby i włączyć skuteczne interwencje np. dietetyczne, na początkowym etapie jej rozwoju. Żeby to zrobić, musimy wykonać ogromną pracę, jeśli chodzi o edukację społeczeństwa, profesjonalistów medycznych wszystkich dziedzin, ale także decydentów.

35 proc. pacjentów ma nadwagę, a 28 proc. choruje na otyłość. Więcej osób z nadmiarowymi kilogramami lekarze zdiagnozowali na terenach wiejskich niż w dużych miastach – wynika z opublikowanej w środę informacji Narodowego Funduszu Zdrowia o pacjentach podstawowej opieki zdrowotnej.

Od 1 marca lekarze rodzinni mają obowiązek raportowania do Narodowego Funduszu Zdrowia informacji o wadze, wzroście oraz używaniu wyrobów tytoniowych przez pacjentów. Bez tych danych porada uznawana będzie za niekompletną, a rozliczenie świadczenia stanie się niemożliwe. Obowiązek przekazywania takich danych wprowadzono w 2019 r. jednak do tej pory lekarze mogli, ale nie musieli tego zrobić.

NFZ opublikował komunikat, w którym podkreślił, że dane o podstawowych parametrach pacjentów, a takimi są wzrost i masa ciała, powinny być istotne dla samych lekarzy.

„Monitorowanie wskaźnika BMI nadal jest pierwszym krokiem, który może pomóc w rozpoznawaniu i leczeniu choroby otyłościowej. Póki co nasz system ochrony zdrowia nie dysponuje rozwiązaniami systemowymi, które umożliwiałyby wytyczenie ścieżki pacjenta chorego na otyłość, co oznacza, że lekarz POZ jest pierwszym w kontakcie z chorym, którego należy rozpoznać jako chorującego na otyłość i objąć leczeniem. Obowiązek sprawozdawania masy ciała i wzrostu może wiele zmienić w życiu całego społeczeństwa, poprawić zdrowie pacjentów i nie dopuścić do rozwoju najpoważniejszej postaci choroby otyłościowej” – stwierdziła Katarzyna Głowińska, prezes FLO – Fundacji na rzecz leczenia otyłości FLO.

Z raportu NFZ „Otyłość i jej konsekwencje” wynika, że w 2023 r. wartość refundacji leczenia chorób, które są głównymi konsekwencjami otyłości, wynosiły 6,6 mld zł. „Przyjmując, że otyłość nie jest jedynym powodem tych chorób, szacuje się, że koszty leczenia wybranych chorób z powodu otyłości wynosiły w 2023 r. – 3,8 mld zł. Wartości te dotyczą jedynie kosztów leczenia wybranych chorób i nie uwzględniają innych kosztów społecznych, np. zwolnień od pracy.” – zwrócił uwagę Fundusz. (PAP)